Mydło

 Mydło to bardzo ciekawy produkt. Kiedyś zarezerwowany tylko dla elit, luksus nie dla wszystkich, obecnie powszechne w każdym domu. Przeszło wiele - zmiany składu, popularyzacja różnych tłuszczy, nienawiść i miłość.

Jedna z pierwszych szczegółowych receptur mydła znajduje się w XII-wiecznym zbiorze tajników sztuki rzemieślniczej. Proces chemiczny stosowany w produkcji mydła zasadniczo nie zmienił się przez lata. Najróżniejsze oleje i tłuszcze gotowano w żrącym roztworze alkalicznym, dopóki nie powstało mydło. Proces ten nazywany jest zmydlaniem.

Jakość mydła zależy oczywiście od substancji wyjściowych. Najpierw korzystano z popiołu drzewnego i tłuszczów zwierzęcych. To właśnie z nich amerykańscy osadnicy wyrabiali brązowe, galaretowate mydło do codziennego użytku. W tamtych czasach zarówno mydło, jak i świece otrzymywano najczęściej z łoju, czyli przetopionego tłuszczu wołowego lub owczego. Dlatego rzemieślnicy nierzadko wytwarzali i sprzedawali oba te produkty. Pod koniec gotowania dodawali soli, dzięki czemu powstawało twarde mydło, które potem w postaci kostek łatwo było przewozić. Aby miało przyjemny zapach, stosowano lawendę, golterię albo kminek.

Przez wiele stuleci alkaliczne substancje potrzebne do wyrobu mydła uzyskiwano z popiołów roślinnych, nawet z wodorostów. Na przykład w Hiszpanii spalano roślinę o nazwie solanka i otrzymywano z niej popiół zwany barillą. Po połączeniu go z produkowaną w okolicy oliwą z oliwek powstawało znakomite białe mydło znane jako mydło kastylijskie.

Koniec XIX wieku to okres doniosłych zmian. Podejmowano na przykład wysiłki zmierzające do podniesienia świadomości ludzi w sprawach zdrowia i higieny. 

Niektóre mydła obficie się pieniły, ale pojawiały się na nich krople oleju, które tłuściły palce, a z czasem jełczały. Producenci, coraz bardziej wyczuleni na potrzeby klientów, zaczęli dodawać na przykład olejek cytronelowy, żeby mdły zapach zamaskować przyjemnym cytrynowym aromatem.